|
Wyróżnienie: Do dziewięciu razy sztuka Październik 1998, Australia Pewien dureń nazwiskiem Gordon, który-co jest zabawnym zbiegiem okoliczności-pochodzi z Darwin w Australii, stracił rękę oraz władzę w nogach, a niewiele brakowało, by zmarł na stole operacyjnym po spotkaniu z brązowym wężem królewskim, jednym z najbardziej jadowitych węży świata (dwudziesty pierwszy na liście). "Wciąż nie mogę uwierzyć, że odrąbali mi rękę z powodu głupiego węża"- powiedział Gordon. Zapewne łatwiej byłoby uwierzyć, że został pokąsany przez dziewięć węży, niż w to, że jeden wąż ukąsił go dziewięć razy. Gordon wracał z przyjacielem samochodem z Mandorach do Darwin. Jak sam przyznał, był pijany. Po drodze zatrzymali się, Gordon bowiem zauważył węża. Chwycił go lewą ręką, "bo w prawej trzymałem puszkę z piwem". Wąż ukąsił go w dłoń, ale Gordon wytrzymał ból i wsadził węża do plastikowej torby, którą rzucił na tylne siedzenie samochodu. Zacytujmy go jeszcze raz: "Z jakiegoś głupiego powodu włożyłem rękę do torby. Wąż widocznie poczuł zapach krwi, bo ukąsił mnie jeszcze osiem razy". Przyjaciel zawiózł Gordona do pobliskiego hotelu, skąd pogotowie zabrało go do szpitala. Przyjaciel starał się nie dopuścić, by stracił przytomność. "Walił mnie w łeb i polewał piwem"- powiedział Gordon. Mimo szybkiej akcji przyjaciela lekarze stwierdzili, że minie dużo czasu i konieczna będzie żmudna rehabilitacja, nim Gordon odzyska władzę w nogach i ręce. Gdy tak się stanie, możemy oczekiwać kolejnej próby zdobycia Nagrody Darwina. [źródło: "Northern Territory News" (Australia).] |