Uwaga! Artykuł archiwalny.

Wjeżdżając do Oświęcimia trudno jest nie natrafić na drogowskazy prowadzące do
muzeum obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Trudno też do niego nie trafić i nie zauważyć ogromnego terenu wypełnionego budynkami, które przypominają tamte czasy. Czasy wypełnione czynami do dzisiaj niepojętymi. Trudno wyobrazić sobie tą skalę okrucieństwa. Trudno uświadomić sobie ilu ludzi zginęło. A już niemożliwe jest zrozumienie przyczyny utworzenia obozu przez III Rzeszę.

W czasie piętnastominutowego filmu widzimy rzeczy, których nie można byłoby spodziewać się nawet w najgorszym koszmarze. Nabieram coraz większej odrazy do
nazistów. Wychodzę i nie mogę sobie wytłumaczyć tego co przed chwilą zobaczyłem. „Ten kto nie przeżył tamtej tragedii, dzisiaj ją przeżyje…” – głosił jeden z napisów.

Wchodzimy do obozu. Dostrzegamy napis nad bramą „Arbeit macht frei” co oznacza „Praca czyni wolnym”. Idąc dalej widać szeregi drutu kolczastego i rzędy budynków. Wszystko wygląda jak wtedy, kilkadziesiąt lat temu. Wygląda jakby to
było wczoraj. Korzystając z mapki kierujemy się do pierwszego budynku, w którym znajdują się straszne zdjęcia nie do opisania. Potem kolejno przemierzając sale napotykamy na rzeczy z tamtych czasów, dowody zbrodni. Wchodzimy do sali z wielką gablotą wypełnioną włosami, które naziści ścieli kobietom. Jest tam
prawie dwie tony włosów. Obok w mniejszej gablocie znajduje się tkanina wykonana w całości z ludzkich włosów. Przypominam sobie sceny z filmu. SS-mani zabierali ludziom wszystko. Obcinali im włosy nie tylko by pozbyć się wszy ale miały one być towarem eksportowym za który dostawali pieniądze od kilograma. Miały służyć jako materiał dla niemieckich zakładów tkackich. Nawet ubrania dzieci, zabawki, szczotki, szczoteczki do zębów, garnki, miski, buty, protezy – miały iść do ponownego wykorzystania w Niemczech.

W innych pomieszczeniach zrekonstruowano warunki w jakich żyli więźniowie obozu. Podłoga pokryta słomą była dla nich sypialnią. Umieszczano ich w kilkupiętrowych pryczach nawet po pięć osób na jednej, do których ledwo trzy wchodziły. Często mogli ogrzać się tylko ciepłem własnych ciał lub skrawkiem szmaty. To co dostawali do jedzenia nie wystarczyłoby człowiekowi żeby normalnie funkcjonować a co dopiero do ciężkiej czternastogodzinnej pracy. Głód był jedną z metod nazistów. Wielu umierało z głodu, chorób lub w wyniku testów medycznych wykonywanych przez obozowego doktora. Inni trafiali na
szubienicę, do komór gazowych, byli rozstrzeliwani lub ginęli zmuszani do katorżniczej pracy.

blok nr 24
brama obozu
podwójne ogrodzenie
halt
przejście między blokami
ostrzeżenie wysokie napięcie

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.